Diana Lelonek. Sztuka, która rozkwita na ruinach.

  

Gdy śmieci rozkwitają: 5 idei z twórczości Diany Lelonek, które zmienią Twoje spojrzenie na świat

Wprowadzenie: sztuka w czasach niepokoju

Żyjemy w epoce przepełnionej lękiem. Niepokój budzi kryzys klimatyczny, góry produkowanych przez nas odpadów i świadomość, że nieograniczony wzrost gospodarczy prowadzi donikąd. W tym pejzażu katastrofy i nadprodukcji pojawia się jednak sztuka, która nie tylko stawia diagnozę, ale odnajduje w rozpadzie zaskakujący potencjał. Taką twórczynią jest Diana Lelonek – artystka, która w swojej praktyce bada relacje między ludźmi a innymi gatunkami, proponując kontrintuicyjne perspektywy na przyszłość.

Artykuł ten prześledzi pięć kluczowych idei w jej sztuce, odkrywając, jak jej spojrzenie ewoluuje od obserwacji postnaturalnych hybryd aż po spekulacje na temat przyszłości samych instytucji, które tę sztukę pokazują.

1. Kiedy śmieci stają się nową naturą

Śmieciorośliny: kiedy odpad staje się siedliskiem

Projekt „Center for the Living Things” to rodzaj para-instytucji badawczej, która archiwizuje obiekty niezwykłe: porzucone przez człowieka odpady, które stały się naturalnym środowiskiem dla mchów, roślin i innych organizmów. Lelonek znajduje je na dzikich wysypiskach, w lasach i na poboczach, a następnie traktuje jak cenne eksponaty. To właśnie tam, na marginesach naszej cywilizacji, powstają nowe formy życia, które artystka nazywa „śmiecioroślinami”.

Są to hybrydy łączące w sobie to, co ożywione i nieożywione – zniszczony but, z którego wyrastają jeżyny, plastikowa butelka porośnięta mchem czy kawałek gąbki skolonizowany przez porosty. Te obiekty wymykają się tradycyjnej klasyfikacji i podważają nasze dualistyczne myślenie o sztywnym podziale na „kulturę” (to, co ludzkie) i „naturę”. Prace Lelonek pokazują, że ten podział jest iluzją. Natura nie czeka na nasze zaproszenie – adaptuje się i tworzy nowe, prekaryjne asamblaże, w których zgnieciona butelka i rozrastający się mech stają się jednym, nierozłącznym organizmem.

Te hybrydy roślin i sztucznych obiektów są trudne do sklasyfikowania, ponieważ są jednocześnie ożywione i nieożywione.

2. Kiedy rozkład staje się siłą twórczą

Metafora kompostu

Wystawa „Kompost” to radykalny gest wobec samej instytucji sztuki. Lelonek zbudowała instalację z resztek znalezionych w magazynach galerii, gruzu i miejskiego kompostu, tworząc coś na kształt „postapokaliptycznego zaplecza instytucji”. W tym symbolicznym geście kompost staje się metaforą stanu przejściowego – procesu gnicia i rozkładu, który jest absolutnie niezbędny, aby mogło powstać coś nowego i życiodajnego, jak nawóz.

Artystka postrzega kryzys i rozpad – czy to systemu sztuki, czy szerzej, naszego świata – nie jako definitywny koniec, ale jako potencjalnie produktywny moment zawieszenia. To właśnie w rozkładzie kryje się siła transformacji. Aby narodziło się nowe, stare struktury muszą najpierw ulec całkowitemu rozkładowi. Gnicie staje się tu procesem pulsującym życiem, a nie synonimem śmierci.

Jedyne, co wiem na pewno, to to, że aby kompost stał się nawozem, coś musi się najpierw całkowicie rozłożyć. Ale rozkład nie jest tutaj tożsamy ze śmiercią, wręcz przeciwnie, gnojówka to materia pulsująca życiem.

3. Kiedy mikroby atakują filozofię

Biologiczna dekonstrukcja humanizmu

W projekcie „Zoe-therapy” Diana Lelonek używa broni biologicznej w walce z… filozofią. Artystka wykorzystuje kolonie pleśni i bakterii do „pasożytowania” na stronach wyciętych z encyklopedii filozofii, a konkretnie na portretach klasycznych myślicieli europejskiego humanizmu. Te wizerunki, symbolizujące antropocentryczną i hierarchiczną wizję świata, która wyniosła człowieka ponad naturę, zostają dosłownie zaatakowane i zdegradowane przez mikroorganizmy.

Ten artystyczny gest ma ogromną siłę, a sama galeria zamienia się w laboratorium, w którym możemy obserwować, jak dosłowne, biologiczne działanie staje się potężnym i wizualnie uderzającym komentarzem filozoficznym. Lelonek hakuje tradycję, która oddzieliła człowieka od reszty ożywionego świata, pokazując, że to, co „niższe” i wypierane – mikroby, grzyby, bakterie – ma realną sprawczość i potrafi podważyć fundamenty naszego myślenia.

4. Kiedy ruina przemysłowa rodzi superżywność

Nadzieja z hałdy

Projekt „Hałda rokitnikowa” to znacznie więcej niż symboliczny gest. To sztuka głęboko zakorzeniona w aktywizmie i konkretnym dramacie ekologicznym. Wszystko zaczęło się w okolicach Konina, na Pojezierzu Gnieźnieńskim, gdzie naturalne jeziora polodowcowe wysychają w zastraszającym tempie. Przyczyną są pobliskie odkrywki węgla brunatnego, które odwadniają cały region, prowadząc do wysiedlania całych wsi i degradacji rolnictwa. To właśnie tam, podczas aktywistycznego „Obozu dla Klimatu”, Lelonek dostrzegła potencjał w rokitniku – roślinie pionierskiej, która porasta jałowe hałdy pokopalniane.

Rokitnik, znoszący ekstremalne warunki, nie tylko użyźnia glebę, ale jego owoce to prawdziwy superfood. Artystka zaczęła zbierać je z hałd i tworzyć zdrowe soki. Działanie to nabrało jednak wymiaru społeczno-politycznego. Do jednej z serii przetworów użyto ostatnich owoców z sadów w Izabelinie – wsi-widmo przeznaczonej do zniszczenia pod kolejną odkrywkę. Gdy podczas Szczytu Klimatycznego w Katowicach okazało się, że pawilon, w którym miała prezentować projekt, jest współdzielony z państwowymi spółkami węglowymi, Lelonek odmówiła udziału, demaskując mechanizmy greenwashingu. Jej praca stała się narzędziem oporu, przekształcając postindustrialny krajobraz rozpaczy w źródło zdrowia i nadziei na sprawiedliwą transformację.

Skoro wcześniej było Zagłębie węglowe, to teraz może być Zagłębie rokitnikowe.

5. Kiedy galeria sztuki zamienia się w ogród

Formy przetrwania w świecie kryzysu

W wideo „Formy przetrwania” artystka snuje spekulatywne wizje dotyczące przyszłości instytucji sztuki w obliczu katastrofy klimatycznej. Co stanie się z muzeami i galeriami, gdy świat będzie walczył o przetrwanie? Lelonek podsuwa kilka scenariuszy: instytucje zostają przekształcone w szklarnie, pola uprawne lub schronienia dla uchodźców klimatycznych. W ostateczności zostają po prostu opuszczone i oddane we władanie innym gatunkom.

Ta praca w radykalny sposób kwestionuje rolę i sens istnienia instytucji artystycznych w ich obecnej formie. W świecie stojącym w obliczu egzystencjalnych zagrożeń, sterylna przestrzeń white cube'a traci rację bytu. Sztuka musi znaleźć nowe formy przetrwania, nawet jeśli oznacza to jej całkowitą transformację lub… zniknięcie.

Wspólnie podjęliśmy decyzję o zamknięciu instytucji na stałe. Przestrzeń oddajemy w użytkowanie chwastom, ptakom i owadom. Niech zarasta.

Zakończenie: inna wizja przyszłości

Sztuka Diany Lelonek oferuje nową, nieoczywistą optykę do patrzenia na kryzys ekologiczny. Jej metoda ewoluuje od uważnej obserwacji tego, jak odpady stają się siedliskiem dla śmiecioroślin, przez dostrzeżenie twórczej siły w rozkładzie w metaforze kompostu, aż po radykalny gest, w którym mikroorganizmy w Zoe-therapy dekonstruują ludzką pychę. To prowadzi do aktywistycznego działania, gdzie zdegradowany krajobraz hałdy rokitnikowej staje się źródłem nowej ekonomii i nadziei, by w końcu zakwestionować same instytucje sztuki, które w Formach przetrwania muszą ustąpić miejsca naturze. Zamiast apokaliptycznej wizji końca, jej prace odnajdują sprawczość, adaptację i dziwne piękno w procesach, które zwykle uznajemy za negatywne.

A gdyby tak największy potencjał na przyszłość nie leżał w tworzeniu czegoś zupełnie nowego, ale w uważnym obserwowaniu procesów, które już teraz dzieją się na marginesach naszego świata – na wysypiskach śmieci, hałdach i w opuszczonych budynkach?


MANIFEST SZTUKI CZASU KOMPOSTU

Wstęp: koniec jest początkiem

Stoimy na ruinach kapitalistycznej nadprodukcji, a powietrze, którym oddychamy, przesycone jest dymem ze spalonych, karbońskich lasów. To epoka wielkiego wymierania, napędzana przez dawno wymarłe rośliny. Czas, w którym sztuczny podział na nadrzędną kulturę i podległą naturę ostatecznie upada, odsłaniając świat jako splątaną sieć międzygatunkowych zależności. Wszystkie organizmy, ludzkie i nieludzkie, jesteśmy razem na tych samych śmieciach, wspólnie szukając nowych dróg przetrwania. Ten manifest jest wezwaniem do przyjęcia nowej roli sztuki – roli narzędzia do opowiadania o świecie z perspektywy postludzkiej, która czerpie metody z odporności chwastów, sprawczości mszaków i transformacyjnej siły rozkładu.


1. Odrzucenie ludzkiego wyjątku

Demontaż antropocentryzmu jest dziś strategiczną koniecznością. Tradycyjna, europejska myśl humanistyczna, która oddzieliła człowieka od reszty świata, czyniąc go miarą wszechrzeczy, stała się fundamentem obecnego kryzysu ekologicznego. Ta hierarchiczna wizja, w której kultura dominuje nad naturą, a ludzki duch nad ciałem, doprowadziła nas na skraj katastrofy. Czas na symboliczną zemstę.

W projekcie Zoe-therapy kolonie mikroorganizmów – grzybów i bakterii – pasożytują na wizerunkach klasycznych filozofów, autorów fundamentalnych dzieł europejskiego humanizmu. To nie jest tylko terapia szokowa, ale precyzyjny atak na dualistyczne podziały, które ukształtowały naszą cywilizację. Czas na symboliczną zemstę, w której to, co stłumione – biologia, ciało, rozkład – odzyskuje swoje miejsce, pasożytując na symbolach czystego rozumu. Obserwując, jak pleśń porasta oblicza myślicieli, widzimy, jak to, co zostało zepchnięte na margines, powraca, by odzyskać swoje miejsce.

Podważenie humanizmu nie jest aktem antyludzkim. Jest konieczną rewizją, która umieszcza nas tam, gdzie nasze miejsce – w gęstej sieci współzależności z innymi formami życia i materii. Nie jesteśmy na szczycie hierarchii, jesteśmy jej częścią. Ta zmiana perspektywy pozwala nam zrozumieć, że spuścizną tej filozofii nie są tylko biblioteki, lecz również materialne ruiny, które ona usprawiedliwiła: wszechobecne odpady, stające się teraz nieintencjonalnym, lecz tętniącym życiem środowiskiem.

2. Republika Śmiecioroślin

Tam, gdzie kończy się ludzka kontrola – na nielegalnych wysypiskach, w leśnych rowach, na postindustrialnych nieużytkach – rodzi się nowe, dynamiczne życie. Sfera odrzucenia i bezużyteczności staje się laboratorium ewolucji, w którym powstają hybrydowe formy, wymykające się tradycyjnej klasyfikacji. To właśnie tam odkrywamy śmieciorośliny.

Śmieciorośliny, dokumentowane w ramach projektu Centrum Żywych Rzeczy, to trudne do sklasyfikowania hybrydy ożywionych i nieożywionych elementów. Są to mchy porastające plastikowe butelki, chrobotki kolonizujące stare gąbki, krzaki jeżyn wyrastające ze zniszczonych butów. Te nowe byty są jednocześnie ożywione i nieożywione, tworząc nierozerwalne ekosystemy – "jeden organizm". Odpady przestają być bezwładnymi przedmiotami i zaczynają aktywnie uczestniczyć w procesach biosfery, dając początek "siedliskom polimerowym", gdzie plastikowa masa zrasta się z korzeniami i ziemią. Dokumentacja tych hybryd staje się podstawą dla nowego rodzaju archiwum: postzielnika, katalogującego formy życia niemożliwe do pomyślenia w ramach starego, czystego podziału na naturę i kulturę.

Obserwacja tych niezwykłych asamblaży zmusza nas do redefinicji samego pojęcia środowiska. Uczy pokory, pokazując, że życie znajduje drogę nawet w najbardziej zdegradowanych przez człowieka warunkach. Sprawczość organizmów nieludzkich – ich zdolność nie tylko do adaptacji, ale do aktywnego przetwarzania i rekonfiguracji naszych odpadów – staje się lekcją o odporności w świecie po końcu świata. Aby zrozumieć to nowe, prekaryjne życie, potrzebujemy metody twórczej, która sama czerpie z procesów rozkładu i transformacji.

3. Kompost jako metoda twórcza

Centralną zasadą artystyczną i filozoficzną staje się metafora kompostu. Kompost to stan przejściowy – proces gnicia i rozkładu, który nie jest śmiercią, lecz transformacją. Dzięki pracy niezliczonych organizmów – bakterii, grzybów, nicieni – materia organiczna przekształca się w życiodajny nawóz. To nie jest śmierć, lecz radykalna transformacja; gnojówka to materia pulsująca życiem, zaczyn tego, co dopiero nadejdzie.

Jako metoda, kompost stanowi krytyczną odpowiedź na logikę kapitalizmu i systemu sztuki, opartych na nieustannej nadprodukcji, presji nowości i innowacji. Zamiast tego proponuje spowolnienie, procesualność i pracę z tym, co już istnieje. To ekologiczne myślenie, które obejmuje nie tylko materię, ale i zasoby własne, odrzucając imperatyw nieustannej eksploatacji.

W praktyce artystycznej metoda kompostu materializuje się poprzez:

  • Pracę z materią: wykorzystanie żywej materii, znalezionych przedmiotów, kompostu, gruzu i pozostałości po innych wystawach. To sztuka, która powstaje z recyklingu, a jej elementy mogą wrócić do obiegu.
  • Procesualność i czas: tworzenie prac, które powstają miesiącami, jak w przypadku solarigrafii, gdzie obraz wypalany jest przez słońce. Prace te są zależne od cykli przyrodniczych – słońca, wody, roślin – i często efemeryczne, jak antotypie, które z czasem znikają, wpisując się w naturalny cykl życia i rozkładu.
  • Ekologię zasobów: postulat dbania o własne siły twórcze, odrzucenia presji, by "cały czas robić nowe". Spowolnienie staje się aktem oporu wobec systemu, który eksploatuje zarówno środowisko, jak i ludzi.

Przyjęcie kompostu jako metody oznacza zgodę na to, że "coś musi się najpierw całkowicie rozłożyć", aby mogło narodzić się nowe. Ten proces wymaga od nas również przedefiniowania roli artysty – porzucenia figury geniusza na rzecz badacza i sojusznika.

4. Sztuka jako badanie i sojusz

W dobie kryzysu ekologicznego artysta nie jest samotnym twórcą, lecz badaczem działającym na styku sztuki i nauki. Staje się sojusznikiem różnych społeczności – ludzkich i nieludzkich – i tłumaczem skomplikowanych procesów, które kształtują naszą rzeczywistość. Sztuka staje się narzędziem do popularyzowania wiedzy o zmianach klimatu i ich skutkach.

Praktyka artystyczna przekłada globalne, abstrakcyjne problemy na lokalną, namacalną skalę. Projekt Solarstalgia opowiada o tragedii topniejących lodowców, wykorzystując techniki fotograficzne, w których słońce – sprawca topnienia – staje się współautorem obrazu. Hałda rokitnikowa mówi o wysychających jeziorach w regionie górniczym, ale jednocześnie wskazuje na nadzieję i szansę transformacji, jaką niesie ze sobą odporna, pionierska roślina.

Aby być skuteczną, sztuka musi wyjść poza "bańkę" świata artystycznego. Strategie takie jak wieloletnia współpraca z Ogrodem Botanicznym w Poznaniu czy tworzenie projektów w przestrzeniach publicznych pozwalają dotrzeć do szerszej publiczności i prowadzić dialog poza hermetycznym obiegiem galerii. Sztuka staje się formą budowania sojuszy i szukania połączeń w spolaryzowanym społeczeństwie. Projekt Wstrząsy pokazuje, jak można połączyć perspektywę ekologiczną z szacunkiem dla lokalnych tradycji, takich jak kultura górnicza. Unikając prostych oskarżeń, ujawnia wielowątkowość problemów i artykułuje możliwość porozumienia między grupami, które zwykle są sobie przeciwstawiane: aktywistami klimatycznymi i obrońcami lokalnego dziedzictwa. Sztuka staje się w ten sposób praktyką mediacyjną, demontującą fałszywe dychotomie i budującą sojusze tam, gdzie spolaryzowany dyskurs widzi tylko wrogów.


Zakończenie: ku nowej o(d)powiedzialności

Rolą sztuki nie jest dziś dawanie gotowych odpowiedzi, ale proponowanie nowej wizji świata i "trenowanie w zauważaniu" tego, co zwykle pozostaje niewidoczne – subtelnych relacji, powolnych procesów, ukrytego życia. To sztuka, która uczy nas czułego patrzenia. W czasach katastrofy musimy wziąć za siebie nawzajem "o(d)powiedzialność" – za wszystkie ludzkie i nieludzkie organizmy, z którymi dzielimy tę zniszczoną planetę. Musimy wspólnie szukać nowych form przetrwania, czerpiąc wiedzę z aktywnego procesu rozkładu, z upartej witalności nawłoci i wiesiołków porastających postindustrialne hałdy i z siły, jaką daje nam świadoma, międzygatunkowa troska.


Diana Lelonek: sztuka, która rozkwita na ruinach

1. Wprowadzenie: kim jest Diana Lelonek?

Diana Lelonek to artystka wizualna, absolwentka i doktorka Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, gdzie w 2019 roku obroniła pracę doktorską. Jej twórczość stanowi jedną z najbardziej przenikliwych odpowiedzi na kluczowe problemy współczesności: procesy nadprodukcji, dogmat nieograniczonego wzrostu gospodarczego oraz postępujący kryzys klimatyczny. W swoich projektach, sytuujących się na styku sztuki i nauki, Lelonek bada złożone relacje między ludźmi a innymi gatunkami, zmuszając nas do fundamentalnej rewizji naszego miejsca w świecie. Aby w pełni zrozumieć jej unikalne podejście, należy zagłębić się w główne motywy, które konsekwentnie eksploruje w swojej praktyce artystycznej.

2. Główne motywy twórczości: natura, nadprodukcja i nauka

Praktyka Diany Lelonek stanowi fascynującą syntezę trzech filarów tematycznych: radykalnej redefinicji natury, ostrej krytyki kapitalistycznej nadprodukcji oraz metodycznego połączenia sztuki z dociekaniami naukowymi. Razem tworzą one spójną wizję świata, w którym granice między tym, co ludzkie, naturalne i sztuczne, ulegają zatarciu.

2.1. Nowe oblicze natury: życie na śmietnisku

Lelonek odrzuca idylliczny, nieskażony krajobraz. Zamiast tego kieruje uwagę na nowe, hybrydowe formy życia, które powstają na terenach zdegradowanych przez człowieka – nielegalnych wysypiskach, hałdach i w postindustrialnych ruinach. Jak sama przyznaje, kluczowym impulsem dla tych poszukiwań było jej pochodzenie z Zagłębia, gdzie spędziła „pierwsze 20 lat mojego życia” w cieniu Huty Katowice.

To właśnie w takich miejscach artystka znajduje „śmieciorośliny” – fascynujące obiekty, w których odpady ludzkiej cywilizacji (plastikowe butelki, zużyte buty, fragmenty sprzętów AGD) stają się podłożem dla mchów, porostów i innych organizmów. Te nowe, niemożliwe do jednoznacznej klasyfikacji ekosystemy pokazują, że życie potrafi adaptować się do najbardziej ekstremalnych warunków, kolonizując ruiny naszej cywilizacji.

2.2. Krytyka nadprodukcji i konsumpcjonizmu

Sztuka Lelonek jest ostrym komentarzem do logiki kapitalizmu. Artystka jako swoje medium wykorzystuje to, co system odrzucił – odpady ludzkiej nadprodukcji. Porzucone przedmioty i śmieci stają się głównymi bohaterami jej prac. W jej projektach te niechciane obiekty przestają być biernym odpadem; „nie są już narzędziami używanymi przez ludzi”, lecz zaczynają „uczestniczyć w niemal każdym procesie zachodzącym w biosferze”. W ten sposób Lelonek pokazuje, że procesy ekonomiczne są nierozerwalnie splecione z procesami naturalnymi, zacierając granicę między produktem a glebą w sposób, którego nie da się zignorować.

2.3. Na styku sztuki i nauki

Praktyka Diany Lelonek ma charakter głęboko interdyscyplinarny. Jej projekty często przybierają formę badań artystycznych, w których wrażliwość i intuicja łączą się z metodologią naukową. Kluczowym elementem jej procesu twórczego jest współpraca z ekspertami z innych dziedzin, w tym z biologami i instytucjami naukowymi. Szczególnie owocna okazała się jej wieloletnia relacja z Ogrodem Botanicznym w Poznaniu. Jej kulminacją było utworzenie stałego działu śmiecioroślin – nowej sekcji w ogrodzie, która prezentuje te hybrydowe obiekty szerokiej publiczności. To bezprecedensowe wydarzenie pokazuje, jak jej artystyczne dociekania realnie wpływają na praktykę instytucji naukowych.

Te przenikające się motywy – redefinicja natury, krytyka nadprodukcji i mariaż ze światem nauki – znajdują swoje najpełniejsze rozwinięcie w kluczowych projektach artystki. „Centrum dla Żywych Rzeczy” staje się laboratorium dla jej ekologicznych i naukowych dociekań, podczas gdy „Zoe-terapia” stanowi radykalną dekonstrukcję filozoficznych fundamentów antropocentryzmu.

3. Kluczowe projekty: spojrzenie z bliska

Dwa projekty w szczególności pozwalają zrozumieć metodę i cele twórczości Diany Lelonek. Oba w unikalny sposób eksplorują relacje między człowiekiem, naturą i kulturą.

3.1. „Centrum dla Żywych Rzeczy”: archiwum nowej natury

Założone w 2016 roku „Centrum dla Żywych Rzeczy” to, jak określa je sama artystka, „pata-instytucja badawcza”. Jej celem jest badanie, kolekcjonowanie i popularyzowanie wiedzy na temat obiektów, w których odpady ludzkiej produkcji stały się środowiskiem dla żywych organizmów. Lelonek znajduje te okazy na dzikich wysypiskach, a następnie archiwizuje je i prezentuje w galeriach, tworząc niezwykłą kolekcję nowej, hybrydowej natury.

Projekt ten stawia przed nami fundamentalne prowokacje:

  • Zacieranie granic ontologicznych: zebrane okazy są „jednocześnie ożywione i nieożywione”, podważając fundamentalny podział na to, co żywe i martwe. Czy but zarośnięty mchem to jeszcze śmieć, czy już nowy, żywy byt?
  • Powstawanie nowych ekosystemów: projekt dowodzi, że odpady stają się podłożem dla życia. Na naszych śmieciach powstają nowe, nieklasyfikowalne siedliska, które pokazują niezwykłą zdolność adaptacyjną przyrody.
  • Dylemat ekologicznej odpowiedzialności: Artystka stawia nas przed trudnym pytaniem: co powinniśmy zrobić, gdy podczas sprzątania lasu natrafimy na odpady, które stały się domem dla żywych organizmów, nierzadko gatunków chronionych? Czy mamy prawo niszczyć takie siedliska w imię porządku?

3.2. „Zoe-terapia”: biologiczna zemsta na antropocentryzmie

„Zoe-terapia” to instalacja, w której artystka w laboratoryjnych warunkach pozwala żywym koloniom pleśni i bakterii „pasożytować” na wizerunkach wyciętych z „Encyklopedii filozofii” Władysława Tatarkiewicza. Proces ten, symboliczna „wendeta przeprowadzona przy użyciu broni biologicznej”, wymierzony jest w portrety „klasycznych filozofów, autorów fundamentalnych dzieł europejskiej myśli humanistycznej”. Mikroorganizmy, uznawane za „niższe” formy życia, dosłownie trawią i dekonstruują wizerunki myślicieli, którzy ugruntowali antropocentryczny porządek świata.

Projekt ten w radykalny sposób demaskuje i podważa fundamenty zachodniej myśli.

Co jest atakowane (przez pleśń)

Co jest afirmowane (przez proces)

Antropocentryczna wizja świata, stawiająca człowieka w centrum.

Współzależność i siła organizmów uznawanych za "niższe".

Hierarchiczny podział na kulturę (doskonałą) i naturę (podległą).

Nierozłączność natury i kultury, pokazanie, że jedno przenika drugie.

Dualizm ducha i ciała, gdzie duch jest nadrzędny.

Procesualność, rozkład i cykl życia jako nieodłączny element wszystkiego.

Oba projekty, choć różne w formie, doskonale ilustrują spójną wizję artystyczną Lelonek, która zmusza nas do ponownego przemyślenia naszego miejsca w świecie.

4. Podsumowanie: dlaczego sztuka Diany Lelonek jest ważna?

Dla osoby, która po raz pierwszy styka się z twórczością Diany Lelonek, jej przesłanie można streścić w trzech kluczowych punktach. Jej sztuka jest ważna, ponieważ:

  1. Uczy nas patrzeć na nowo. Jej prace pokazują, że życie i piękno można znaleźć w najbardziej nieoczekiwanych miejscach – na śmietniku, w ruinie, na gnijącym papierze. Zmienia perspektywę z tego, co stracone, na to, co może się narodzić.
  2. Stawia niewygodne pytania. Sztuka Lelonek nie daje łatwych odpowiedzi, ale zmusza do refleksji nad konsekwencjami naszych działań – od globalnego kryzysu klimatycznego po lokalne wysypisko w lesie. Kwestionuje nasze przyzwyczajenia i poczucie wyższości nad innymi formami życia.
  3. Proponuje język dla przyszłości. W świecie pełnym katastroficznych wizji Lelonek pokazuje procesy adaptacji, przetrwania i transformacji. Jej sztuka realizuje postulat, zgodnie z którym rolą artystów jest dziś „zaproponowanie nowej wizji świata”. Jest opowieścią o współistnieniu i szukaniu nadziei w procesach rozkładu, które paradoksalnie stają się początkiem czegoś nowego.

Sztuka, która oddycha: jak Diana Lelonek łączy przyrodę, odpady i naukę

Wprowadzenie: Artystka na styku światów

Diana Lelonek to artystka wizualna, która w swojej twórczości bada złożone relacje między ludźmi a innymi gatunkami. Jej projekty, często realizowane na styku sztuki i nauki, stanowią krytyczną odpowiedź na problemy współczesnego świata, takie jak nadprodukcja, nieograniczony wzrost gospodarczy i nasze destrukcyjne podejście do środowiska. Jak sama mówi, wierzy, że ratunek leży w fundamentalnej zmianie: „Tylko głębokie zmiany systemowe, włącznie z dekonstrukcją kapitalizmu, mogą uchronić nas przed końcem. Rolą artystów jest dziś zaproponowanie nowej wizji świata.” W ten sposób sztuka Lelonek staje się formą posthumanistycznego świadectwa, w którym wrażliwość artystyczna i rygor naukowy łączą siły, by zmapować niepokojący, hybrydowy ekosystem, jaki wyłania się na ruinach antropocenu.


1. Nowe życie odpadów: projekt "Centrum Żywych Rzeczy"

Projekt "Centrum Żywych Rzeczy" (od 2016 r.) to para-instytucja badawcza powołana przez artystkę w celu badania, kolekcjonowania i popularyzowania wiedzy o nowych formach przyrody, które powstają w wyniku ludzkiej działalności. Lelonek nie hoduje swoich eksponatów – znajduje je i kolekcjonuje podczas wypraw na dzikie wysypiska śmieci. Gromadzi obiekty, które wymykają się prostej klasyfikacji: porzucone przedmioty, które zostały skolonizowane przez rośliny, tworząc nowe, hybrydowe formy życia.

1.1. Czym są "śmieciorośliny"?

Kluczowe dla projektu są obiekty, które artystka nazywa "śmiecioroślinami". Charakteryzują się one kilkoma unikalnymi cechami:

  • Hybrydowa natura: są to symbiotyczne połączenia sztucznych, porzuconych przez człowieka przedmiotów (odpadów) z żywymi organizmami, głównie roślinami ruderalnymi, mchami i porostami. Zniszczony but, plastikowa butelka czy kawałek gąbki stają się podłożem dla nowego życia.
  • Problem z klasyfikacją: obiekty te są niezwykle trudne do sklasyfikowania według tradycyjnych systemów. Będąc jednocześnie ożywione i nieożywione, podważają fundamentalne podziały na naturę i kulturę, demaskując ich sztuczność.
  • Nowe ekosystemy: "Śmieciorośliny" to dowód na sprawczość przyrody. Znalezione na dzikich wysypiskach, stają się miniaturowymi, samowystarczalnymi ekosystemami, w których odpady przestają być śmieciami, a zaczynają pełnić funkcję naturalnego środowiska dla wielu organizmów.

1.2. Znaczenie projektu

Głównym przesłaniem "Centrum Żywych Rzeczy" jest lekcja pokory. Projekt uświadamia, że odpady, które wyrzucamy "poza pole widzenia", wcale nie znikają. Zamiast tego stają się integralną częścią biosfery, w której żyjemy "wszyscy razem... na tych śmieciach wspólnie". To potężny komentarz na temat cyklu życia i śmierci w dobie antropocenu, gdzie natura adaptuje się do warunków, jakie stworzył człowiek.

To skupienie na odzyskiwaniu ludzkich odpadów przez naturę w Centrum Żywych Rzeczy stanowi fundament dla szerszych badań Lelonek nad krajobrazami naznaczonymi przez kryzys ekologiczny na wielką skalę.


2. Krajobrazy w kryzysie: sztuka jako głos w sprawie klimatu

Diana Lelonek wykorzystuje swoją artystyczno-badawczą metodę do badania i komunikowania konkretnych problemów ekologicznych, które dotykają nas na globalną skalę. Jej prace stają się wizualnym świadectwem katastrofy klimatycznej.

2.1. Topniejące lodowce w projekcie "Solarstalgia"

Projekt "Solarstalgia" to artystyczna odpowiedź na tragiczną w skutkach tragedię topnienia lodowców alpejskich. Lelonek sięgnęła po historyczne techniki fotograficzne, które symbolicznie łączą się z tematem: solarygrafię, rejestrującą ruch słońca, oraz cyjanotypię, wywoływaną wodą i światłem słonecznym. W tych pracach siły natury przestają być narzędziem, a stają się aktywnymi współtwórcami. Energia słoneczna, która w rzeczywistości "wypala" lód lodowców, tutaj w sposób dosłowny "wypala" obraz na materiale. Prace, powstałe przy czynnym udziale czynników meteorologicznych, podkreślają nie tyle zależność, co partnerstwo z nieludzkimi siłami. Wielkoformatowe tkaniny, na których powstały obrazy, nawiązują do rozpaczliwych prób ratowania lodowców w Szwajcarii, gdzie przykrywa się je ogromnymi białymi płachtami, by spowolnić topnienie.

2.2. Zdegradowane ziemie w projekcie "Hałda rokitnikowa"

W tym projekcie artystka skupiła się na lokalnym, choć mniej znanym problemie ekologicznym w Polsce. Poniższa tabela przedstawia jego sedno i artystyczną interwencję Lelonek.

Problem ekologiczny

Artystyczna interwencja Diany Lelonek

Degradacja terenu: odkrywki węgla brunatnego we wschodniej Wielkopolsce (Zagłębie Konińskie) prowadzą do katastrofalnego wysychania naturalnych jezior i zniszczenia życiodajnej warstwy humusu.

Stworzenie "eko-brandu": Artystka zbierała rokitnik – pionierską roślinę używaną do rekultywacji jałowych hałd – i tworzyła z niego soki. Etykiety na słoikach przedstawiały zdjęcia zdegradowanego krajobrazu, a historia produktu stawała się pretekstem do opowiadania o problemach regionu.

Niewidoczność problemu: problemy ekologiczne związane z wydobyciem węgla w Wielkopolsce są znacznie mniej znane niż te na Śląsku, co sprawia, że łatwiej je ignorować.

Symbol transformacji: rokitnik został przedstawiony jako "gatunek postapokaliptyczny". Jest on jednocześnie symbolem problemów regionu (rośnie na zniszczonej ziemi) i nadzieją na jego transformację z "Zagłębia węglowego" w "Zagłębie rokitnikowe".

Podczas gdy projekty takie jak Solarstalgia i Hałda rokitnikowa dokumentują fizyczne symptomy zapaści ekologicznej, praktyka Lelonek sięga głębiej, przypuszczając bezpośredni atak na filozoficzne podstawy naszej destrukcyjnej relacji z planetą.


3. Atak na antropocentryzm: projekt "Zoe-terapia"

Projekt "Zoe-terapia" (2015-2016) to jeden z najbardziej radykalnych gestów artystki. Można go opisać jako "wyrafinowany akt zemsty" przeprowadzony za pomocą "broni biologicznej" – kolonii pleśni i bakterii, które artystka hodowała na wizerunkach europejskich filozofów.

3.1. Kogo i co atakuje artystka?

Celem ataku nie byli sami myśliciele, ale symbolizowana przez nich wizja świata, która legła u podstaw zachodniej cywilizacji i jej destrukcyjnego stosunku do planety.

Celem ataku jest złożona, antropocentryczna i hierarchiczna wizja historii ludzkości, a także dualistyczna koncepcja świata podzielonego na:

  • Wspaniałą kulturę i idylliczną naturę,
  • Potężne istoty ludzkie i organizmy im podległe,
  • Nędzne ciało i doskonałego ducha.

3.2. Galeria jako laboratorium

W tym projekcie przestrzeń galerii zamieniła się w laboratorium, gdzie Lelonek testowała "pasożytnictwo mikroorganizmów na produktach europejskiej cywilizacji". Było to dosłowne, a nie tylko metaforyczne, odwrócenie ról. Sprawczość biologiczna mikroorganizmów przejmuje logikę ekspansji terytorialnej i podporządkowywania sobie słabszych, dotychczas charakterystyczną dla zachodniej kultury. W tym akcie to, co "stłumione i wyparte, może wreszcie wziąć odwet", demonstrując siłę życia na poziomie, który nasza cywilizacja próbowała zdominować.

Poprzez te dobitne akty biologicznej i symbolicznej krytyki, Lelonek nie tylko rzuca wyzwanie zewnętrznym systemom, ale także skłania do ponownej oceny roli i odpowiedzialności samej sztuki w epoce kryzysu.


4. Podsumowanie: sztuka jako forma przetrwania i pokory

Twórczość Diany Lelonek to znacznie więcej niż tylko komentarz do kryzysu ekologicznego. To aktywna praktyka badawcza, która łączy sztukę, naukę i aktywizm, proponując nowy, bardziej świadomy sposób myślenia o naszym miejscu w świecie.

4.1. Główne przesłanie

Dla osoby dopiero poznającej twórczość artystki, kluczowe są trzy fundamentalne wnioski:

  1. Przyroda jest aktywnym twórcą: w pracach Lelonek natura nigdy nie jest pasywnym tłem. To aktywny podmiot, który wchodzi w nieoczywiste relacje z ludzkimi wytworami, adaptuje się i wykazuje realną siłę sprawczą – kolonizując odpady, stając się współtwórcą obrazu czy symbolicznie biorąc odwet na fundamentach naszej kultury.
  2. Granica między naturą a kulturą jest sztuczna: projekty artystki udowadniają, że żyjemy w hybrydowych "naturakulturach". Podział na to, co ludzkie i nieludzkie, jest iluzoryczny, a nasze śmieci, technologie i idee nieustannie przenikają się ze światem biologicznym, tworząc nowe, złożone ekosystemy.
  3. Sztuka może być narzędziem wiedzy i zmiany: Diana Lelonek udowadnia, że sztuka ma potencjał, by popularyzować wiedzę naukową, zadawać niewygodne pytania o przyszłość planety i proponować nowe sposoby bycia w świecie. To sztuka, która uczy pokory, wynikającej ze zrozumienia naszej niemożności kontrolowania życia po życiu naszych odpadów (Centrum Żywych Rzeczy), naszej zależności od sił planetarnych (Solarstalgia) oraz potęgi mikroskopijnego świata, który próbowaliśmy sobie podporządkować (Zoe-terapia).

Komentarze

Popularne posty